Take Loss

Take Loss

czwartek, 26 grudnia 2013


I


Pewnego dnia postanowiła coś zmienić , chciała wyjść na świat, ujawnić się. Zaczęła się ubierać, co przyszło jej z trudem, cały czas myślała o nim, a ręce trzęsły się jej jak cholera. Wchyodząc z pokoju, zatrzymała się na chwilę, patrząc na schody w dół i nasłóchując rodziców. Byli w pracy. Cisza wypełniała dom. Zaczeła pewnym krokiem schodzic po schodach w dół, drgawki nadal nie przechodziły, już nie była przerażona tylko najzwyczajniej się bała. Chwyciła za klamkę od drzwi i pociągneła, i chociaz koniec grudnia, promienie słońca oświeciły jej twarz, przymrużyła swoje zielone oczy. Gdy oswoiła sie z lekkim wiatrem i rażącym lekko słóńcem, zamkneła drzwi i ruszyła przed siebie. Miała w planach, mały spacer, niedaleko jej ulicy. Chłopak, która tak mocno złamał jej serce mieszkał prawie 1 km od niej. Kusiło ją, aby przejść sie chociaż obok jego domu, ale wiedziała, że jeszcze bardziej ją to zaboli. Poszła do parku, nie wytrzymała, usiadła na ławce i zaczeła płakać, zasłaniają swoją twarz. Płakała ile mogła, jak codzień, chociaż wiedziała ze tym nic nie zdziała, on nie chciał jej znać. Myślała, myślała o tym ile błędów popełniła, a on jej wybaczał, kochała go zbyt mocno by zrozumieć że tojest koniec, gdzieś w środku, w środku siebie, wierzyła że bedą razem, że zrozumią siebie wzajemnie. Sama nie zdała sobie sprawy z tego, ile czasu właśnie mineło, może godzina, może dwie. Wstała, ocierając reszte łez,  ruszyła w stronę domu. Rodzice byli w domu. Weszła i od razu skierowała sie na górę do pokoju. Rodzice byli w szoku, patrząc na córkę, matka, spytała sie
- Gdzie byłaś?
Natasha nic nie powiedziała, zamkneła się w pokoju, znowu płacząc, i zostawiając sie sama z myślami. Potrzebowała kogoś, a tym kimś był David, a na tą myśl, rozpłakała się jeszcze bardziej. Chciała o nimzapomnieć, przestać cierpieć, nie wiedziała jak, w każdej chwili o nim myślała, każdy sen jest o nim, wszystko przypominało go. Nie wytrzymywała tego, chciała się zabić, nie raz, ale odwagi jej zabrakło. Była bez silna. I tak mijały następne dni.

 Prolog

Trudno było jej pogodzić się z tym że to wszystko się tak po prostu skończyło. Sama była w szoku, nie wiedziała czy odpuścić (chociaż nie wiedziała jak ) czy tak po prostu się pociąć i cierpieć przez niego dalej. Dni mijały, a ona w samotności je spędzała, myśląc o tym co z nim przeżyła i jak bardzo boli ją myśl, że ona nadal go kocha. Chciała z kimś pogadać, ale nie miała odwagi... i chęci. Zapomniała o wszystkich, widziała tylko go i tylko on się dla niej liczył, nie żałuje czasu spędzonego, tylko tego że została sama, bez nikogo, bez przyjaciół.